OBSERWATORZY

poniedziałek, 15 lipca 2019

Kolejne ponczo- dzisiaj szydełkowe

Ponczo wykonane jest węzłami Salomona z połączonych włóczek Malabrigo lace i Haapsalu Shawl Yarn. Zużyłam niecałe 20dkg obu włóczek razem, a  koralików Toho dwa razy więcej. Koraliki Toho czarne matowe w rozmiarze 6. One fajne obciążyły delikatną narzutkę. Oczywiście jak zwykle nie umiem zrobić dobrych zdjęć. Tym razem gościła u mnie na krótkim urlopie siostra, więc miałam modelkę do prezentacji. Ścieg Salomona powszechnie znany ale pomysł na ponczo mój, czyli rozszerzenie wymyśliłam sama, dodanie puchatych kwiatków no i koraliki.
Robótek mam sporo do pokazania ale nie zrobiłam jeszcze  zdjęć,więc będą w następnym poście. Zawsze mam z tym kłopot. Dzisiaj więc jeszcze tylko jedna sprawa.
Zaczęły się u mnie, pewnie jak i u Was zaprawy. Część ich jest na zamówienie. Tym razem dżem brzoskwiniowy w małych słoiczkach z serwetkami na dekielkach. Będzie ich w następnych postach więcej, bo zrobiłam też dżem śliwkowy i z czarnej porzeczki a robi się wiśniowy.Ciągle żyję w niedoczasie, bo to oprócz owoców także ogórki, fasola i cukinie do przerobienia, a siły już nie te.
Bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze.
Urszula97  na szczęście co roku kwiaty na zimę mieszczą się w piwnicy i raczej dobrze się przechowują
Udanego tygodnia Wam życzę a sama uciekam do obowiązków. Uściski.

poniedziałek, 1 lipca 2019

Ponczo na drutach i moje kwiaty.

To będą główne ale oczywiście nie jedyne tematy dzisiejszego posta. Najpierw o zamówionym ponczo. Powstało z 2 kokonków o składzie bawełna i akryl w kolorach od ecru do bardzo ciemnego granatu. Ścieg i frędzle wybrała zamawiająca a reszta to moje pomysły. Nie mam niestety modelki, więc praca pokazana na płasko. Przód i tył bardzo się różnią kolorystycznie i można je ubierać dowolnie
O kwiatach będzie na końcu bo zdjęć sporo. Teraz pokażę kilka moich wytworków w szarościach. To prezent od mojej klientki dla kogoś komu będzie to pasowało do wystroju domu.
Najpierw serwetki z kordonka Maxi szydełkiem 1,1
Teraz szydełkowe ubranko na słoiczek, czyli lampion
I jeszcze koszyczek z różyczkami z krepiny. Dawno ich nie robiłam a szkoda, bo ich tworzenie to duża przyjemność.
To jeszcze kartki. Najpierw pudełko na 40 te urodziny kuzynki.
 I jeszcze proste karteczki, które będą mi potrzebne w najbliższym czasie.
No to w końcu czas na kwiaty. Miejsca na nie nie mam prawie wcale, więc większość zdjęć to rośliny, które rosną w doniczkach na schodach.
Najpierw jednak te z otoczenia domu.
I te rosnące na schodach.
Trochę znowu miałam zaległości w pokazywaniu moich wytworków. Jestem teraz prawie na bieżąco bo zamówień brak. Cały czas coś się robi a to coś to ażurowa sukienka na wesele, która dotychczas powstawała w tzw międzyczasie. Potrzebna mi jest na początek września ale niedługo pewnie ją skończę, chociaż jest bardzo pracochłonna no i rozmiar słuszny hahaha. Jeżeli zamówienia się nie pojawią to będę miała czas na wywiązanie się z dwóch zabaw "Podaj dalej" i mojej rozdawajki, na którą już co nieco zrobiłam.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Witam kolejną nową osobę obserwującą. Bardzo się cieszę z kolejnego gościa.
Basia Nolberczak  hibiskusa opryskałam środkiem owadobójczym i postawiłam osobno, bo też mam obawy co do jego kondycji. Był zakupiony podobno w supermarkecie
BasiaW bardzo dziękuję Ci za pamięć. Mało kto pamiętał o moich imieninach, więc tym bardziej dziękuję

Za życzenia dziękuję tez Lucynie i Ewelinie. Udanego tygodnia życzę i pozdrawiam serdecznie.

wtorek, 18 czerwca 2019

Stresowy post

Jestem spóźniona. Dzisiaj nie poniedziałek, ale nie z mojej winy zmienił się termin kolejnego posta. Trochę zbuntowały mi się urządzenia. Laptop  od dawna szwankuje i nie mam polskich liter, a teraz jeszcze zepsuła się drukarka a najgorsza z tego była awaria aparatu fotograficznego. Nie mogłam przez to przesłać zdjęć na komputer. Na szczęście tą ostatnią awarię opanował mój młodszy syn, więc mogłam się dzisiaj pojawić i pokazać co ostatnio powstało.
Zacznę od pieczenia ozdobnego chleba. Szukałam pomocy w sieci, bo nigdy tego nie robiłam, ale nie znalazłam więc zrobiłam po swojemu. Chyba się udało, bo chlebki są odpowiedniej wielkości i z zamówionymi ozdobami. Mam tylko jeszcze nadzieję ze dotrą na czas, bo ostatnio nasza poczta ma opóźnienia. Ze wszystkim wiązały się spore nerwy.
Kolejny stres przeżyłam tworząc zamówioną narzutkę. Mój mąż mówi że to sieć na ryby. Robiłam ją na drutach nr 6 i 8, a ja nie lubię grubych drutów i szydełek. Włóczka to Belle Dropsa w kolorze pięknej czerni. Jest to  połączenie bawełny, wiskozy i lnu. Zdjęcia nie oddają jej urody. Denerwowałam się przy tej pracy bo robiłam na podstawie niezbyt wyraźnego zdjęcia przysłanego mi przez osobę zamawiającą. Najgorsze dla mnie zaś było to że robótka chociaż wykonana starannie, sprawia wrażenie powyciąganej i niechlujnej. Taka miała być ale ja nie przepadam za takim efektem i mam wrażenie  że coś zawaliłam, mogłam lepiej. Na szczęście dotarła już do właścicielki, a ta jest zadowolona. Niestety nie miałam żadnej modelki, więc pokazuję ją na płasko.
Reszta robótek to biżuteria, a więc nie stres a przyjemność.
Najpierw bransoletka z kaboszonami "noc kairu"
Malutkie kolczyki na sztyftach
Broszki
Zakładki
I jeszcze kocia biżuteria
Amarylisy kwitły mi w tym roku trochę później niż normalnie.
I jeszcze takie cudo.
Tyle dzisiaj. Nietypowy to post bo i spóźniony i krótszy niż zazwyczaj.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam serdecznie.