OBSERWATORZY

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Znowu jestem

Najpierw nie miałam co pokazać,potem wyjechałam na krótko i efekt jest taki , że długo nic nie publikowałam na blogu. Teraz mam spore zaległości ale jakoś to nadrobię. Dzisiaj pokażę zrealizowane zamówienia, a za tydzień będzie o wyjeździe, prezentach i pracach wykonanych podczas wyjazdu. Zacznę od czegoś bardzo, bardzo pracochłonnego czyli od kolejnego obrazu wyszywanego koralikami. Tym razem to Pan Jezus w Ogrójcu. Dużą trudność sprawiło mi zaszycie napisu, który znajdował się na dolnej ramce i był napisany cyrylicą. Zaszyłam go koralikami wzorując się na wzorze górnej ramki. Zamawiająca zadowolona a to najważniejsze.
Komplet do wykonania pracy zawierał obraz namalowany na materiale, igły, nici i koraliki. Nici zostało jeszcze dużo, igieł zabrakło bo złamałam aż 4 , no i koralików też zostało trochę. Wystarczyło ich  na wykonanie czterech bransoletek.
Oprócz tego miałam zamówienie na kocią biżuterię. Wykorzystałam swoje wszystkie odpowiednie do tego koraliki.
I tak powstały broszki.
Naszyjnik
Bransoletka
I kolczyki
To tyle zdjęć dzisiaj. Bardzo dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze. Po długim czasie witam kolejną obserwatorkę i życzę miłych wrażeń na moim blogu.
moteczek  tak, te drobne niebieskie koraliki nanizane są na nitce monofilowej, którą wcześniej wykorzystywałam do szycia sutaszu i potem robione zwykłym łańcuszkiem

Przypominam, ze jest jeszcze jedno miejsce w zabawie "Podaj dalej"

Udanego tygodnia Wam życzę a sama uciekam do obowiązków a głównie do sprzątania, bo wiadomo ,że tego wymaga dom po kilku dniach mojej nieobecności.

poniedziałek, 23 lipca 2018

Kamizela, biżuteria i zabawa podaj dalej

W poprzedni poniedziałek nie zjawiłam się, bo prawie nic nie było pokończone, nie mówiąc o robieniu zdjęć moim pracom. To trudny dla mnie czas. Nie tylko pracowity, ale ciężko jest gdy nieprzyjemne myśli zaprzątają głowę. Oczywiście oprócz robótek zrobiłam mnóstwo zapraw.
Czas jednak na prezentację tego co powstało. Najwięcej czasu zajęło mi dzierganie męskiej kamizelki. Zużyłam prawie całe 60 dkg włóczki  Baby Wool w kolorze czarnym. Druty nr 4. Aparat nie chciał ze mną współpracować przy robieniu zdjęć. Za mądry jest dla mnie. Muszę  poszukać dobrego nauczyciela i podszkolić się trochę w fotografowaniu. Mimo wszystko coś tam widać
Z óczki zrobiłam też 4 czapki dla dziewczynek mieszkających niedaleko mnie. Szydełko nr 5 i podwójna nitka akrylu Mimoza w różnych kolorach. Czapki powstały na podstawie otrzymanego zdjęcia. Mam nadzieję że dziewczynki  zadowolone.
To teraz biżuteria. Jako pierwsza broszka z kameą z masy perłowej w otoczeniu koralików Toho i szklanych kryształków w złotym  kolorze.
Komplet z pereł gniecionych pokazany w poprzednim poście spodobał się, więmusiał powstać następny. Trochę inny bo tym razem perły białe z dodatkami czarnymi.
Z resztek w kolorach niebiesko turkusowych postanowiłam zrobić kolejny naszyjnik dla osoby, którą chciałam obdarować. Robiłam i robiłam i tak powstały  2 podobne. Jeden poleciał tam gdzie był przeznaczony a drugi też znalazł właścicielkę.
 W tej samej tonacji zrobiłam kolczyki.
Jeszcze naszyjnik w różnych odcieniach różu.
I na koniec biżuteryjnych prac, bransoletka i kolczyki z koralików drewnianych i grubego czarnego kordonka. Po raz pierwszy robiłam frywolitkę z takich grubych nici i efekt jest nie najgorszy.
Jeszcze 3 czekoladowniki, bo tyle dotychczas udało mi się osób obdarować za rocznicowe komentarze.
Jakiś czas temu zapisałam się na zabawę "Podaj dalej" u Maryli. Pod koniec tygodnia otrzymałam przesyłkę. Z całego serca za nią dziękuję. Ten prezent bardzo poprawił mi humor. Bardzo sobie cenię i jestem zachwycona precyzją wykonania. Zresztą zobaczcie sami.
Jeszcze raz bardzo dziękuję i zapraszam dwie uczciwe osoby do kontynuowania zabawy. W ciągu roku wyślę do nich prezenty a one zobowiązują się do ogłoszenia zabawy u siebie i obdarowania 2 kolejnych osób.. Osoby które się u mnie zapiszą na pewno nie będą musiały tak długo czekać.

Postanowiłam trochę napisać o swoim zmartwieniu. Kto od dawna czyta moje posty na blogu ten wie, że do września zeszłego roku prowadziłam rodzinę zastępczą. Brysia mieszkała u nas przez 11 lat. Kończąc 18 lat postanowiła wrócić do domu rodzinnego i ojca. Niedługo tam pomieszkała. Z rodziną biologiczną i z nami zerwała wszystkie kontakty. Docierają do mnie tylko plotki i bardzo się martwię, bo przecież była dla mnie jak córka. Na szczęście skończyła szkołę zawodową (na podstawie zdjęć z internetu)  chociaż nie wiem jak jest z egzaminem zawodowym. Wydawało się że jesteśmy blisko. Nie mogę przestać o tym myśleć i zadawać sobie pytania czy mogłam coś zrobić inaczej, aby sytuacja taka nie wydarzyła się. Pocieszam się, że może jest jej dobrze ale jeżeli tak to czemu nie dzieli się swoim szczęściem? Piszę o tym, bo w międzyczasie chyba ze 2 osoby pytały co słychać u Brysi, a mnie się tylko płakać chce, że po prostu mnie olała. Ech...

Udanego tygodnia Wam życzę i uciekam do obowiązków, bo bardzo pracowite 2 tygodnie przed wyjazdem mnie czekają. Do napisania.