OBSERWATORZY

poniedziałek, 18 lutego 2019

Czarny płaszczyk na drutach

Z tygodniowym opóźnieniem, spowodowanym moją chorobą sweter w końcu zrobiony i już cieszy się nim właścicielka. Płaszcz całkowicie według mojego pomysłu w kształcie litery A, na około 120cm w biodrach. włóczka to Nako Nakolen kolor czarny. Poszło prawie cale 1,1kg tej włóczki. Druty nr 4,5. Kolor jest piękny, głęboko czarny, ale niestety ciężki do fotografowania. W dodatku nie miałam nikogo kogo mogłabym wykorzystać jako model do prezentacji. Sweter więc na moim stole, na którym się nie bardzo mieścił, na płasko. Zdjęcia fatalne, bo i pogoda pochmurna za oknem, ale mam obiecane zdjęcia na właścicielce, więc powrócę jeszcze do tego tematu.



Oprócz swetrzyska zrobiłam też kartki, które potrzebne były na już.
I biżuteria.
Najpierw zwyklaczek czyli kryształek Swarovskiego w kształcie serca z zawieszką ze srebra.
Naszyjnik z malutkich koralików w kolorze białym, srebrnym i przezroczystym na nitce monofilowej wykonany na szydełku.
Powoli po chorobie wracam na normalne tory pracy. Trochę jednak czasu upłynie zanim nadrobię wszystkie zaległości. Najbliższe robótki to przede wszystkim chusty na drutach. Pierwsza powstaje ściegiem mozaikowym i mam nadzieję, że uda się pokazać ją za tydzień.
Bardzo dziękuję za odwiedziny na blogu i życzenia zdrowia. Szczególnie dziękuję za komentarze, które zawsze stanowią pozytywny bodziec do pracy.
Uściski posyłam serdeczne i do napisania.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Znowu po przerwie.

Czuję się jakbym wróciła z zaświatów. A to tylko grypa pożarła mnie, przeżuła i w końcu wypluła. Niby tylko grypa a powaliła mnie totalnie i jak dotychczas to najcięższa choroba w moim życiu, no przynajmniej najgorzej ją przechodziłam. Ale teraz już wracam i mam nadzieję, że blogowanie wróci na normalne tory a posty będą pojawiać się regularnie.
Obecnie nadrabiam zaległości, bo nic nie robiłam podczas 40 stopniowej gorączki. Mam sporo zaległości. Przepraszam za to moje klientki. Mam nadzieję, że na maile wszystkie odpowiedziałam. To teraz czas na pokazywanie robótek.
Najpierw pokażę jak ozdobiłam różyczkami filcową torebkę. To prezent dla kuzynki. Róże filcowane na sucho a torebka kupiona gotowa.
Trochę biżuterii
Komplecik bransoletka i dwa rodzaje kolczyków.
 Sznur szydełkowo koralikowy w czerwonościach.
Czasami trzeba zrobić coś prostego. Robiłam to po raz pierwszy i padło na skarabeusze Swarovskiego w kolorze czarnym z dodatkami ze srebra.
Tyle biżuterii. Czas na pokazanie breloczków w kształcie serduszek i kotków.
Za tydzień mam nadzieję pokazać duży rozpinany sweter na drutach. Właściwie to płaszczyk w kształcie litery A. Bardzo pracochłonny . Miałam kupiony 1kg włóczki i niestety trochę mi zabrakło, więc muszę poczekać na dostawę. W najbliższym czasie najwięcej będzie  drutowania i takie wytworki będę pokazywać na blogu. To jakby powrót do dzieciństwa, bo od tej techniki zaczynałam robótkowanie jako dziecko.Oj, dużo pracy mnie czeka.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny na blogu i oczywiście za komentarze. Teraz uciekam, bo pracy ogrom mnie czeka a całkiem w optymalnej formie to jeszcze nie jestem. Serdeczne pozdrowienia przesyłam i do napisania, mam nadzieję, że za tydzień.

wtorek, 15 stycznia 2019

Znowu jestem.

Dziękuję za troskę tym osobom, które się martwiły że nie pojawiam się na blogu. Nic złego się nie stało. Po prostu realne życie wciągnęło mnie na maksa i jakoś po świętach nie potrafię wejść na normalne tory pracy. Nie lubię siebie tak słabo zorganizowanej. Innym powodem jest to, że nie przepadam za robieniem zdjęć. Nie zrobiłam np żadnego zdjęcia z tego co upichciłam na domowe uroczystości. A było tego sporo, bo najpierw święta, potem urodziny starszego syna, potem Nowy Rok, następnie urodziny męża i w końcu przygotowujemy się do największej obecnie imprezy czyli 90 urodziny teściowej. I od tego zacznę pokazywanie moich robótek, czyli jakby od końca, od najnowszych prac.
Na urodzinowym balu chciałabym wyglądać jak najlepiej i dlatego powstała biżuteria, którą prawdopodobnie założę do czarnej koronkowej sukienki. 
Jak widać klipsy jeszcze nie dokończone ale czekam na dostawę, bo nie miałam w zapasach bazy w złotym kolorze.
Na ta uroczystość zrobiłam też potrzebne karteczki, dla mnie i męża i dla moich synów.
A na urodziny blogowej sympatycznej koleżanki powstały karteczka i komplecik biżuterii.
Cofam się powoli, więc czas na serwetki. Najpierw w kolorze złotym z metalizowanego kordonka nowosolskiego. Jestem nim zachwycona. Szkoda, że zdjęcia nie oddają jego blasku. Niestety błyszczące kolory ciężko fotografować no i pogoda nie rozpieszcza.
Obie serwetki są zrobione z tego samego kordonka a wyglądają całkiem inaczej. Ta druga sfotografowana w prawie całkowitych ciemnościach.
Zrobiłam też dwie małe serwetki, które ozdobiły słoiczki z moimi zaprawami.
I ostatnie, już bo po sezonie świątecznym śnieżynki.
W czasie świąt nie wytrzymałam całkiem bez dziergania i powstały szal z broszka.
I komin w kolorze rudym,czego znowu nie widać.
A będąc jeszcze przy świętach pragnę jeszcze raz bardzo, bardzo podziękować za wszystkie życzenia, które spłynęły do mnie różnymi drogami. To trochę spóźnione podziękowania, ale bardzo szczere. Najbardziej dziękuję za karteczki i upominki, które docierały jeszcze po Nowym Roku.
Beacie, Gosi, Beacie, Kasi, Edycie i Teni
Ewie, Ani, Mirce i Agacie
Ewelinie
Eli, Mirce, Joli i Eluni
Bożence
Marzence
Eli
Niedużo w sumie tych moich prac jak na prawie miesiąc nieobecności. Nie wszystko mogę jednak pokazać bo mam trochę tajnych projektów, a zresztą ostatnio jakoś najwięcej zamówień dotyczy wykonywania odzieży a to są prace bardziej czasochłonne, tym bardziej jeżeli dotyczą drutowania.

Bardzo wszystkim dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Alis niestety nie mam zadnego kontaktu z Brysią. Szkoda że po 11 latach w naszej rodzinie olała nas całkowicie. Docierają do mnie tylko plotki i nie są one pomyślne, więc staram się jak najmniej brać je do serca, bo to jest po prostu bolesne.

Tyle dzisiaj. Mam nadzieję, że powoli wrócę na normalne tory blogowania i będę zjawiać się w poniedziałki. Angeli i Lucynce dziekuje za pozytywnego kopniaka abym wróciła na blog. Uściski serdeczne