Jak słyszałam narzekanie na upał to trochę się denerwowałam, bo u nas było zimno i wiało. Dopiero dzisiaj przyszło prawdziwe lato. Moje chłopaki większość czasu spędzili nad pobliskim jeziorem. U mnie na schodach od rana do wieczora przyjemny cień, więc tylko mi szkoda, że nie wszystkie czynności mogę tu wykonywać. A zalatana jestem trochę, bo Brysię trzeba przygotować na kolonie, mój starszy syn znowu wyjeżdża do Niemiec do pracy sezonowej, więc zamykam w słoiki co się da(bigos, leczo, fasolka po bretońsku, klopsiki w warzywach) i jeszcze oprócz codziennych obowiązków miłe wizyty rodziny, sąsiadów i oczekiwana dzisiejsza wizyta Lucyny. Te odwiedziny to chyba na poprawę humoru, bo nie lubię jak moje pisklęta wyjeżdżają zbyt daleko ode mnie. Wiem, wiem, teraz takie czasy i okoliczności ale przecież nie musi mi się podobać to, że za pracą młodzi muszą wyjeżdżać za granicę. Nie podoba mi się to i już!!!
A teraz o robótkach. Najpierw o wymiance na czarownice, którą zaproponowała mi Dana. Przystałam na nią bardzo chętnie bo przy okazji wyprosiłam dla siebie kawałek stapelii, która u niej pięknie zakwitła. Dana, bardzo dziękuję Ci za wymiankę. Oto co dostałam.
A to wysłałam ja
Będąc w temacie przesyłek , dla pewnej przesympatycznej osoby z naszego blogowego światka ma imieniny wysłałam to.
I jeszcze kilka drobiazgów na razie bez właścicieli. Mówię, że to do szuflady, ale tak na prawdę to na stolik w salonie. Na razie wszystko jeszcze się tam mieści i kto mnie odwiedza to ogląda tą wystawę.
To oczywiście nie wszystko co zrobiłam ostatnio, ale na razie nie mogę pokazać zanim zamówienie biżuteryjne trafi do właścicielki.
Tak więc zamiast nich moje kwiatki,
I jeszcze masz "mały" kociak Książe. Do roku mu jeszcze daleko. Ciekawe jak będzie wyglądał jako dorosły kot.
Zapomniałabym o przepisie na Ciasto z chałwą.
Należy upiec ciemny biszkopt z 4 jajek i przeciąć na połowę. Mi urósł za wysoki, więc zrobiłam trzy placki.
Krem z chałwy
20-30dkg chałwy
kostka Kasi
budyń śmietankowy ugotowany na bardzo gęsto czyli w mniejszej ilości mleka i bez cukru
kieliszek alkoholu
Utrzeć tłuszcz, dodać budyń i pokruszoną chałwę. Nie musi być ona bardzo rozdrobniona. Na koniec dodać alkohol. Na pierwszy placek wyłożyć krem chałwowy, na to drugi placek. a na niego wyłożyć ubitą śmietanę kremówkę (0,5litra) z dodatkiem cukru waniliowego i 3 łyżeczek żelatyny, wcześniej rozpuszczonej w małej ilości wody i ostudzonej. Ja żeby osłabić mocno słodki smak kremu chałwowego do śmietany nie dodawałam cukru tylko poukładałam cząstki pomarańczy. Zamiast tego można zastosować inne kwaskowate owoce albo nawet dżem.
Witam serdecznie nowych obserwatorów. Jest mi bardzo miło a jednocześnie ciągle się dziwię, że Was tylu jest. Dziękuje za odwiedziny a najbardziej za komentarze. Każdy, kto prowadzi swój blog wie jak wiele one znaczą.
Elis to nie prawda, że ze wszystkim się wyrabiam. Coraz częściej niestety muszę z czegoś rezygnować. Najważniejsze według mnie to ustawienie priorytetów i nie przejmowanie sie tym na co nie mam wpływu.
.
Ta przesympatyczna osoba to ja, hi, hi fajnie, że tak myślisz Janeczko! ;) Jesteś jedyną Duszyczką co o mnie pamiętała! Jak zwykle zresztą! Dziękuję Ci Janeczko z całego serducha za to, że jestem w Twoich myślach!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że mejla dostałaś i przeczytałaś...
Książę jak dorośnie to po prostu stanie się królem. Wielkim dorodnym kocurem! ;)
Co do upałów to u mnie one równają się z burzami więc pragnę już chłodu...Od tygodnia burze, nawałnice, powodzie...Rozpacz ludzi, strach aj co tu pisać jak wszystko mnie przerasta!
Piękne roślinki Janeczko aż oko cieszą moje to wszystkie takie wymęczone tymi ulewami aż smutno na nie spoglądać!
No nic nie smucę więcej!
Miłego dnia! ;)
Janeczko,wszystkie prace są piękne, dopieszczone, ale Twoje czarownice stały się marką rozpoznawczą. Są rewelacyjne. Ja też mam dość burz i deszczu. Dwa lata temu przeżyłam nawałnicę w górach, a piorun powalił mnie na kolana, więc teraz siłą rzeczy odczuwam ogromny lęk. Ale kwiatki masz cudne, może i ja się kiedyś dorobię.
OdpowiedzUsuńJaneczko my mamy te upały i nic dobrego z nich nie wynika, nie ma dnia aby nie było burzy z wielką nawałnicą (a znowu te deszcze w naszym rejonie spowodowały bardzo dużo takich miejscowych powodzi). Dzieci - ech taki los matek wypieścimy, wychuchamy a one idą we własny świat. Fajnie, że przepis podałaś to może na niedzielę wypróbuję - bo już mi ślinka na to ciasto leciała - na zdjęciu wygląda mchm...
OdpowiedzUsuńJaneczko twoje biżutki wyglądają jak od najlepszych złotników są piękne.
Wymianka też fajna i widać że jesteś bardzo zadowolona.
Kwiaty i rośliny wokół domu coraz większe no ale wasz Książe .... Ten kot będzie ogromny - czy dalej tak niszczy twoje roślinki czy już się uspokoił?
Janeczko namówiłaś mnie (zwróć uwagę że post wysyłam z konta google i co za tym idzie blogera)śmieję się , że powinnaś być matką chrzestną tego mojego przedsięwzięcia :))
Pozdrawiam Cię serdecznie i zmykam dużo pracy(malujemy podłogi w pokojach na piętrze)a już późno no i ponad 30 stopni na termometrze.
Ewelina
Przepiękne kwitnące :) Popodziwiałam śliczne prace i pięknego milusińskiego kociaka :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że i u Ciebie lato.
OdpowiedzUsuńU nas upały powyżej 30 stopni dają trochę w kość, bo z dziećmi można jedynie rano na spacer wyjść, a później ciężko z nimi wytrzymać w domu.
Ogródek u Ciebie piękny!
Mój ogródek się usmażył w słońcu :o(
piękne korale i wszystkie twoje prace bardzo mi sie podobaja
OdpowiedzUsuńKsięciunio wygląda jak prawdziwy księciunio :)) a kwiatki pięknie Ci kwitną :)) pozdrawiam Viola
OdpowiedzUsuńU mnie pogoda tak różna, bo burza goni burzę, że nawet te upały są jakieś takie mało męczące :)) Świetna wymianka :)) Ogromnie mi się podoba zwłaszcza ten naszyjnik z koralików. Iście królewski :)) A księciunio super, niech się zdrowo chowa :)))
OdpowiedzUsuńale słodki kociak. Ja rano swojego nie moge znalezc gdzies zaszywa sie w upaly, a jak przychodzi to tez lezy długi jak sznurówka. Współczuje z takim futrem...:)
OdpowiedzUsuńFajne cacuszka masz a te czarownice fantastyczne!
Wszystkie Twoje prace zachwycają!!!Książe jest boski,kwiatki piękne!!!Pozdrowionka cieplutkie:))
OdpowiedzUsuńwidzisz ... a u mnie upał, skwar ... krótko mówiąc - Afrka ! zero deszczu przez cały tydzień bo parę kropel przecież go nie czyni ... siedzę teraz w domu, w ogrodzie i na tarasie nie da się wytrzymać ... szydełko przykleja się do rąk a ja z kolei przyklejam się do ... biurka ... koszmar
OdpowiedzUsuńjak zwykle Janeczko cudeńka zrobiłaś !!!
Przepiękna biżuteria,zapraszam na mojego nowego bloga,proszę o sugestie i opinie.
OdpowiedzUsuńJa też lubię upał. U mnie od dawna jest bardzo ciepło, a ja nie narzekam. Fajna wymianka, super ta Twoja czarownica. Biżuteria piękna, kwiaty cudne, a kot :) ciekawe czy jeszcze urośnie
OdpowiedzUsuńale czarownica jest urocza,kwiaty śliczne,biżuteria przepiękna,Janeczko,rozumiem Cię i popieram z ta pracą za granicą.Też mi się to nie podoba, rozpoczełam 40 rok pracy, pytam się kiedy Ci młodzi mają iść do pracy, kiedy się nauczyć? Udało mi się z synem -lat 27 -pierwszy komentarz był taki"proszę pani ale on już jest trochę stary", niestety uczy się jak młodszy po szkole, jak mamy dłużej pracować to zastanawiam się w jakim wieku młodzi pójdą do pracy,
OdpowiedzUsuńWspaniały ogród i piękne prace - naszyjnik rewelacja :)
OdpowiedzUsuńKiedy patrzę na Twoje Czarownice serce przyśpiesza swoje bicie. Jestem w nich zakochana.
OdpowiedzUsuńNaszyjnik piękny, Kot - prawdziwy książe, wymianka bardzo udana :)
Janeczko, u mnie od 1,5 tygodnia tropikalne upały. Codziennie na moją działkę leje hektolitry wody i wcale tego nie widać. Upały sprawiają, że każda praca idzie mi dwa razy wolniej, a mam kilka pilnych rzeczy do skończenia przed urlopem. Dobrze, że to ciepło dotarło też i do Ciebie, mam nadzieję, że nie będą to jednak tak uciążliwe upały jak u nas. Podziwiam, jak zawsze, Twoje talenty organizacyjne, kulinarne. I powiem Ci jeszcze, że ja też bardzo nie lubię rozstawać się ze swoimi pociechami, ale czasami to jednak nieuniknione. Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńOj stanowczo za daleko mieszkasz. Taka biżuteria a ja nie umiem tego robić:((
OdpowiedzUsuńI te peleargonie angielskie. Mażą mi się takie do skrzynek. Może w przyszłym roku uda mi sie takie nabyć.
Bardzo się cieszę, że przesyłka dotarła szczęśliwie, i że się podobła.
A jeśli chodzi o pogodę to u nas w dzień ponad 30 stopni a wnocy burze. Tropiki. I po co narażać się na koszmar bankructwa biura podróży ;)
Ty naprawdę się dziwisz, że tyle u ciebie obserwatorów?! Ja wcale się nie dziwię, weszłam teraz pierwszy raz i oszalałam na punkcie twoich prac. Wszystko bym chciała mieć! Naszyjnik jest boski, pasowałby dla panny młodej, a kolczyki... I ta czarownica... Umieram z zazdrości!;-) I pozdrawiam!:-)
OdpowiedzUsuńNo nie, u nas upały już ponad 2 tygodnie, ale słyszłam, że nad morzem dopiero teraz jest Afryka;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:-)))
Witaj Janeczko! Prace piękne,kwiaty też.Masz ręce stworzone do wszystkiego! U mnie też upały na zmianę z burzami. Niestety na mnie taka pogoda działa źle, na mój komputer też.
OdpowiedzUsuńMam przez to trochę opóźnień:) Pozdrawiam Agnieszka
Wszystko u Ciebie cudne, ale najdłużej gapiłam się na kota. Jeju, jak ja kocham te bimbulki! Moja młodsza córcia też za kilka dni wyjeżdża do pracy do Anglii... takie życie. Ale ja jestem przyzwyczajona. Starsza córka od 7 lat mieszka i pracuje w Sankt Petersburgu... U nas upały, mieszkamy cały czas na działce, do domu wpadamy tylko "po coś". Uwielbiam tam być, jedyny minus to brak neta ... Jak się ochłodzi, to przyjadę do domu na dłużej i wtedy napiszę do Ciebie maila, bo mam sprawę ... na razie przesyłam buziaczki...
OdpowiedzUsuńSame piękne rzeczy z kotem na czele, ale naszyjnik przecudny!
OdpowiedzUsuńNinka.
Och Janeczko:))Książe wyrósł na pięknego kocura,a jak pozuje:))jak na wystawie:))))Kwiaty rosną Ci ślicznie:)pozdrowienia dla Brysi:)))A chłpoak da radę:))))buziaczki
OdpowiedzUsuńU ciebie jak zwykle przepięknie i kolorowo.Piękna kartka,biżuteria,czarownica a kwiatki cudo.Dziękuję bardzo za przepis na ciasto.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńsame wspaniałości Janeczko, cuda! naszyjnik bardzo piękny, wygląda jakby był ze srebra. Kociak to już kocisko:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak zawsze humor mi się poprawił jak do Ciebie wpadłam :) Kwiatki cudowne... A kot mnie zawojował swoją pozą do zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuńWitaj Janeczko:)
OdpowiedzUsuńSlicznosci jak zwykle. Naszyjnik fantastyczny.Skad bierzesz tak swietne pomysly?Zawsze nas czyms slicznym zaskoczysz.A kot wymiata
Jestem pod wrażeniem tych błyskotek, cudeńka!
OdpowiedzUsuńFajny pomysł na wymiankę :).
OdpowiedzUsuńKotek faktycznie spory :).
Zapraszam po odbiór wyróżnienia. Za co - przeczytasz w moim poście, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńsrebrny naszyjnik olśniewający, a kwiatków i ogródka strasznie zazdroszczę, ja mam tylko balkon malutki, z niecierpliwością czekam na kolejne cudne prace!
OdpowiedzUsuńTak! Ten srebrny naszyjnik...prawdziwe ARCYDZIEŁO! Można w nim poczuć się jak królowa angielska ;D Chyba będzie mi się śnił po nocach xD Janeczko, nie mam słów na Twoją artystyczną działalność! Tyle piękności w jednym miejscu ;) Tym bardziej więc dziękuję, że chce Ci się zaglądać też na mojego bloga...Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńSkuszę się na to ciasto, moja rodzinka bardzo lubi chałwę, poszukam tylko przepisu na Twój ciemny biszkopt. Pysznie wygląda a sama myśl o chałwie.... :) ... i cudne frywolitkowe różyczki.
OdpowiedzUsuń