OBSERWATORZY

poniedziałek, 19 września 2011

Wygrane candy i spotkanie w Gdańsku

Czasami biorę udział w candy, ale bardzo rzadko wygrywam. Okazuje się jednak, że jak już wygram to radości jest dużo. Pod koniec sierpnia wygrałam candy u mikilukasza. W piątek przyszła do mnie paczka a właściwie paka.

A w tym pudełku inne pudełka i paczuszki

A teraz dokładnie zawartość pudełek



Bardzo Ci moja droga jeszcze raz dziękuję. Część rzeczy od razu zarekwirowała Brysia a co do innych obiecałam, że dokończymy je razem.
Wczoraj natomiast byłam na kolejnym spotkaniu robótkowym w Gdańsku. Uwielbiam te spotkania i zawsze bardzo się cieszę na rozmowy z fajnymi osobami. Zdjęć tym razem nie będzie, bo chciała je robić Brysia i niestety efekt jest żaden. Jedyne zdjęcie to Brysia i Zuzia czyli najmłodsze uczestniczki naszego spotkania.

Być może nieudane zdjęcia to wynik jej podekscytowania prezentami urodzinowymi. Najpierw prezent od Zuzi i jej mamy. Basiu, Zuziu jeszcze raz wielkie podziękowania.

Dziękuję także bardzo, bardzo Grażynce za zakładkę dla Brysi. Jesteś kochana, że o tym pomyślałaś.

No a teraz to co nowego powstało u mnie.
Kolejna srebrna bransoletka tym razem dla Lucynki. Dziękuję Ci moja kochana sroko za wszystko!!

I kawałki dwóch zamówień, a właściwie to co wyschło. Suszenie moich dzieł w dużych ilościach to prawdziwy koszmar.


Oba zamówienia polecą jeszcze na początku tygodnia do właścicielek.
U nas prawdziwa jesień. Od rana mocno pada. Nie cierpię takiej pogody. Najlepszym lekarstwem na to jest fajne towarzystwo albo dużo pracy. Wczoraj nie padało, więc udało mi zię zrobić kilka jesiennych zdjęć.


Znalazłam też brdziej kojarzącą się z wiosną pojedynczą stokrotkę.

Jak zwykle bardzo wszystkim dziękuję za liczne komentarze i miłe słowa zamieszczone w mailach. Naprawdę jesteście kochane
Ewa dla Ciebie wszystko co chcesz zrobię ekspressem. Napisz mi co chcesz i na kiedy.
Kasia końcówki do bransoletek kupuję na allegro. Jeżeli interesują Cię konkrety to napisz na maila a wyślę Ci linka
Kokotek swoich prac nigdzie nie wystawiam, a kto jest zainteresowany ich kupnem zwraca się do mnie mailowo
Joanna znasz przysłowie o szewcu co bez butów chodzi?? Na mojej choince trudno znaleźć coś mojego. Zaczęłam sezon świąteczny bo klient nasz pan
Lamika może uda Ci się zdobyć moją bombkę na święta bo w listopadzie planuję świąteczne candy

A więc na dzisiaj tyle. Uciekam do moich zwykłych obowiązków i robótek. Najlepiej by było gdyby ktoś wpadł na kawę. Ciasta nie piekłam na weekend, bo wyjeżdżaliśmy do mamy i na spotkanie do Gdańska, ale lody własnej roboty do kawy czekają.  Buziaki

piątek, 16 września 2011

Wciąż biżuteria

Niby za oknem mocno świeci słoneczko, ale jest zimno i znowu od kilku dni dokucza mocny wiatr. Działam więc w domu, chociaż wolałabym na powietrzu.
Jak wiecie lubię koraliki i ostatnio powstało sporo głównie bransoletek. Lubię wymyślać sekwencję nawlekania koralików i przewidywanie jak to będzie wyglądało w sznurze. Przyznam się, że czasami efekt jest zaskakujący.





Kolejny zamówiony komplet sutaszowy dotarł do właścicielki i podobno podoba się.



I jeszcze pierwsza tegoroczna bombka na rozruch. Jeszcze nigdy tak wcześnie nie rozpoczynałam sezonu bożonarodzeniowego.


 Wszystkim bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe dla Brysi. Także wielkie podziękowania za wszystkie komentarze. Jesteście naprawdę kochane. Otrzymałam już wspaniały prezent z wymianki u moteczka i mój też dotarł, ale wszystko pokażę dopiero w odpowiednim czasie. Na razie cieszę się na kolejne spotkanie robótkowe w Gdańsku. Nie macie ochoty też się wybrać?? Jest tyle blogujących wspaniałych osób z okolic Trójmiasta. Chętnie bym Was poznała. Wirtualne pogaduchy są fajne, ale to nie to co rozmowa na żywo. Teraz uciekam do obowiązków. Pozdrawiam i ściskam:)

wtorek, 13 września 2011

Urodzinki Brysi, wymianki i zamówienia

Wczoraj Brysia obchodziła swoje 12 urodziny. Z tej okazji upiekłam jak zwykle dla niej tort. Tym razem już nie chciała tortu z lalką tylko tort truskawkowy. I jak tu na tej mojej wsi poradzić sobie z takim zamówieniem?? O truskawkach można pomarzyć. Pomyślałam i udało się. Tort na zdjęciu jest już wspomnieniem.

A jak go zrobiłam?? Kupiłam 2 paczki truskawkowego kremu w proszku. Żeby był sztywniejszy zrobiłam go na śmietanie a nie na mleku. W zamrażarce miałam zamrożone truskawki, które po włożeniu do miski zalałam gorącą galaretką aby zachować kształt truskawek. Gdy wszystko zastygło pokroiłam galaretkę z truskawkami w plasterki. Tort zbudowany był więc następująco. Biszkopt skropiony alkoholem, warstwa kremu, warstwa galaretki z truskawkami i jeszcze raz to samo. Mój pomysł bardzo smakował domownikom i gościom.
Były też oczywiście prezenty. Niestety tylko od naszej rodziny. Od mojej teściowej Brysia dostała ślicznego aniołka do jej kolekcji, a od nas dorosłą srebrną bransoletkę i bukiet słodyczy zrobiony przez mistrzowskie rączki Ewy. Takiej radości Brysi jeszcze nie widziałam. Cieszyła się ze wszystkich prezentów, bo Ewa dołożyła coś jeszcze do bukietu, ale bukietu nie wypuszczała z rąk do wieczora i na razie nie chce go rozebrać. Podejrzewam, że chce go pokazać w całości swojemu ojcu i ciotce. Kazała mi wysłać do nich zdjęcie bukietu. Szkoda tylko, że jej rodzice nie pomyśleli żeby też sprawić radość swojemu dziecku. Ojciec zadzwonił wieczorem z życzeniami a matka przysłała smsa. Można i tak.
Ewuniu jesteś wspaniała. Jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję. Chyba w grudniu i potem w marcu złożę u Ciebie zamówienie, bo starszy syn się nie przyznał, że chciałby coś podobnego, ale mój Maciejka od razu zażyczył sobie bukietowy prezent w marcu.
A teraz zobaczcie co przysłała Ewa.

 
 To wszystko dostała Brysia, ale mnie też się coś dostało.

Nie masz pojęcia Ewo jak bardzo miałabym ochotę Cię poznać osobiście.
A teraz trzecia sprawa czyli zamówienia i zobowiązania. aneladgam  paczuszka za łapanie licznika  poleciała do Ciebie dzisiaj. Twój prezent zgodnie z życzeniem wyślę po 30 września a nadal nie mam adresu freereg. Mam do wykończenia  jeszcze dwa zamówienia: szydełkowe i sutaszowe. Postaram się wykonać je jak najszybciej bo dostałam mega zamówienie hurtowe na ozdoby świąteczne. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo może w końcu poprawi się stan naszych finansów. Ale niestety coś za coś. Przez najbliższe dwa miesiące będę rzadziej pojawiać się na blogu. Takie zamówienie to praca na pełny etat, gdzie tam na dwa etaty, patrząc na tutejsze warunki zatrudnienia. Zaglądać do Was i komentować będę ale na blogu będę miała mało do pokazania. Oczywiście będę wykonywać jakieś małe zamówienia frywolitkowe czy sutaszowe, żeby całkiem nie ogłupieć, wykonując setną taką samą ozdobę i wtedy będzie nowy post. Mam plany pojawiać się z nowymi postami raz na tydzień a gdyby się nie udało to raz na dwa tygodnie. Mam nadzieję, że zrozumiecie. 
Oprócz rzeczy jeszcze nie do pokazania (wymianki, prezenty) powstała taka bransoletka. Chyba zrobię ich więcej, bo powstają szybko a ja muszę mieć coś do pokazania w niedzielę, gdyż  wybieram się do Gdańska na kolejne spotkanie robótkowe maranciaków. Gdyby ktoś był jeszcze zainteresowany, to spotkanie odbędzie się w niedzielę 18 września w hotelu Scandic o godz 16.  Wygląda na to że dla mnie to może być ostatnie takie spotkanie na dłuższy czas. Do grudnia nic nie będę miała do pokazania a potem zimą wiadomo.. Te moje 100 km od Gdańska może być trudne do pokonania.


Witam kolejnych nowych obserwatorów i wszystkim bardzo dziękuje za komentarze. Oj ciężko mi będzie bez nich.
tkaitka oj w planach mam naukę wielu technik. Mam ogromną chęć na pergaminki. Fimo też mnie pociąga, bo własne koraliki to fajna sprawa. Filcowanie też czeka na próbę. Ech, żeby tak doba była dłuższa...
Irmina Twoj komplet będzie gotowy dzisiaj albo jutro
A teraz obowiązki wzywają. Wczoraj mój mąż zabił prawie 30 kurczaków. Teściowa pomogła mi w ich obróbce. Po południu wszystko podzieliłam i powkładałam do zamrażarki. Ręce mi trochę dokuczają. Muszę dzisiaj tylko przetopić tłuszcz. Dobrze, że obiad mam od wczoraj. Buziaki


piątek, 9 września 2011

Znowu mam internet

Ostatnio prześladują mnie awarie internetu. Jedna z nich trwała prawie trzy dni. Mam straszny bałagan w poczcie. Wybaczcie jeżeli na któryś mail nie odpowiedziałam. Próbowałam czytać maile na telefonie ale za chwilę groziło mi bankructwo. Nie wiedziałam, że brak internetu tak boli. Nie da się ukryć, że jestem uzależniona.
Licznik z ósemkami złapały trzy osoby: freereg,  aneladgam ,Kerowyn.
Pisałam już do Was maile z prośbą o podanie adresu ale robię to raz jeszcze. Madziu, Twój adres mam.
Prezenciki dostaniecie na pewno ale dopiero po 20 września, bo u mnie krucho z kasą na przesyłki. Na wyposażenie mojego pierwszaka ze średniej szkoły 1000zł było mało. Wybaczcie, że tym razem obdaruję tylko te osoby, którym dokładnie udało się złapać licznik, ale musiałabym zrobić prezenty dla kilkunastu  osób, gdybym  zaakceptowała też pokrewne liczniki.  Zaczęłam snuć plany co do następnego candy u mnie, ale muszę to jeszcze przemyśleć, bo szykuje się u mnie na blogu małe święto z okazji 100 000 wejść. Może macie jakieś pomysły i mi podpowiecie??
A teraz czas na robótki. Najpierw pewne sutaszowe zamówienie.



Umówiłam się z Ewą na wymiankę z tego powodu, że w poniedziałek Brysia obchodzi swoje 12 urodziny. Oto co dostała Ewa ode mnie.





I jeszcze zdjęcia naszego Rumcajsa na specjalne życzenie Twoje Reniu. Byłoby jednak fajniej gdybyś wpadła i sama go obejrzała.



Okropnie rozrabia nam ten kociak. Zawsze w moim domu był kot ale takiego ruchliwego diabełka mam po raz pierwszy. Największe straty mam w kwiatach, ale firany, dywany, tapicerka też cierpią. Mam nadzieję, że to minie.
Dziękuję za wszystkie komentarze i maile. Czuję się naprawdę doceniona, bo to co robię na co dzień w domu jest normalne i moje chłopaki nie uważają, że trzeba mnie chwalić.
mareju chciałaś Rumcajsa to jest, a następne spotkanie 18 września o 16 w Scandicu
Zmierchluny zapraszam na naukę, kiedy tylko masz ochotę
Czeka mnie pracowity weekend, bo muszę coś przygotować na urodziny Brysi, koniecznie muszę zamykać marchew w słoiki i innych zajęć też nie brakuje. Trzymajcie się. Buziaki

wtorek, 6 września 2011

Mało....

Mało mam dzisiaj do pokazania, chociaż pracuję nad robótkami pełną parą. Większość to jednak prace albo na zamówienie albo wymiankowe. Wszystko pokaże jak tylko będzie można, bo lubię być na bieżąco. Dzisiaj zaczynam ostatnie zamówienie i wykonam je z wielką przyjemnością bo jest szydełkowe, więc to spora odmiana po koralikach. Zostanie mi jeszcze praca na wymiankę u moteczka ale czekam na zamówione potrzebne do tego materiały. No chyba, że ktoś dzisiaj złapie ósemkowy licznik. Wtedy będę miała do zrobienia coś na prezenty.






I jeszcze trochę jesiennych kwiatów na zakończenie tegorocznego dziwnego  lata.

 

 
Witam nowych obserwatorów i wszystkim bardzo dziękuję za komentarze. One dają dużo siły na dalsze działanie robótkowe.
mika78 u mnie też przyjęły się wszystkie zaszczepki kwiatka od Ciebie
kajka staram się trzymać Brysię jak najdalej od spraw dorosłych, ale niestety rodzina jej ojca straszy ją matką, bo jej nienawidzą. Ja nie mówię nigdy źle o jej matce, bo przecież to jest jej mama i może że mimo iż jej nie odwiedza, to za nią tęskni. Wszystkim mówię, że nie wolno straszyć ją matką , bo co będzie gdyby tak sąd jednak postanowił, że Brysia do niej wróci??  Biedne dziecko, jak pionek w rozgrywce dorosłych.
edi.es Mysza myliłyście się. Srebrne komplety wróciły do mnie poprawki. Klientki są naprawdę bardzo wymagające i co było robić jak zmieniła im się koncepcja głównie zapięć??
Ata  koraliki w kształcie ryżu kupiłam na allegro
To na dzisiaj wszystko. Wciąż jeszcze siedzę w zaprawach. Skończyły się w końcu ogórki, ale jeszcze została marchew,  selery i cukinia. Uciekam więc i serdecznie wszystkich pozdrawiam.

czwartek, 1 września 2011

Znowu komplet

Dla mnie najważniejsza sprawa, to to, że mój syn wrócił z pracy z Niemiec. Wrócił bardzo zadowolony chociaż chory. Zarobił prawie tyle co mój mąż ma przez rok ma  renty. Pracował w ogrodnictwie i dostał okropnego uczulenia na stosowane tam środki chemiczne. Najbardziej zostały zaatakowane ręce do łokci. Muszę przypilnować, żeby jak skończy się leczenie antybiotykiem poszedł jeszcze do lekarza aby nie pozostały mu brzydkie blizny, bo niestety na to się zanosi.  Zauważyłam też u niego pewne pozytywne zmiany. Zobaczymy, czy to będzie trwałe, czy tylko chwilowe.
Mój młodszy syn dzisiaj po raz pierwszy pojechał do średniej szkoły. Mam nadzieję, że każdy dzień nauki będzie potwierdzał, że dobrze wybrał. Dojazdy do szkoły będą uciążliwe (40km) i będą wymagały sporego samozaparcia.
Brysia natomiast zaczęła naukę w 6-tej klasie.  Tak więc w tym roku czeka ją egzamin kończący szkołę podstawową. Czasami zastanawiam się jak ona doszła do tej klasy, bo nie bardzo ma ochotę na naukę, a mentalność gdzieś na poziomie dziecka z zerówki, bo z takimi najlepiej się bawi. To będzie dla niej ciężki rok, bo rodzice rozpoczęli sprawę rozwodową i chociaż mama nie była u niej od prawie dwóch lat, to zapowiedziała walkę o zwrot dziecka i oczywiście alimenty. Po tym co przeżyłam w sądach podczas tworzenia rodziny zastępczej i ustalania terminów widzeń z rodzicami nie nastraja mnie optymistycznie. I dziecko i my rodzice zastępczy przeżyjemy trudne chwile. Pierwsza rozprawa rozwodowa na początku października a ja z mężem mamy być świadkami.
No ale czas na robótki. Najpierw srebrne zamówienie pewnych starszych, bardzo wymagających klientek


 

 
 
I jeszcze trochę innych prac. To nie wszystko co zrobiłam ostatnio, ale części nie mogę jeszcze pokazać.





Witam wciąż przybywających nowych obserwatorów i bardzo dziękuję za komentarze. Kochane jesteście. W ciągu następnych myślę 3 dni na moim liczniku  pojawią się same ósemki. Ostatnio nie było chętnych na tą zabawę ale może tym razem???